Czy jestem w ketozie?

2021-10-25
Czy jestem w ketozie?
Panie Robercie, jaki olej MCT Pan poleca? I skąd będę wiedzieć, czy jestem w ketozie? Czy mam kupić glukometr? Częste pytania… Może więc komuś przyda się moje kilka słów tutaj, na blogu. 
Na pytanie pierwsze odpowiedź jest prosta - moim zdaniem oleje MCT są w ogóle niepotrzebne, chyba że ktoś strasznie potrzebuje dodatkowej dawki energii. Tylko trzeba uważać, żeby od nadmiaru nie dostać rozwolnienia! Ale ważniejsze jest, skąd w ogóle bierze się to pytanie. Otóż jest u nas w Polsce rozpowszechniona opinia, że w okresie adaptacji trzeba mieć inne proporcje makroskładników, czyli trzeba jeść więcej tłuszczu niż normalnie. Stąd też sięgamy między innymi po olej MCT.
W literaturze światowej nigdzie nie natrafiłem na koncepcję, że w początkowym okresie potrzebujemy więcej tłuszczu. Skąd więc u nas nad Odrą, Wisłą i Bugiem taki pogląd? Nie mam pojęcia. Może rzeczywiście ja czegoś nie wiem - ale wydaje mi się, że dużo ważniejsze od ilości tłuszczu jest adaptacja do jego metabolizmu. I ona nie jest zależna od tego, czy polejemy sobie jedzenie roztopioną kostką masła, tylko raczej od utrzymania minimalnej ilości węglowodanów - i od czasu. Na adaptację potrzeba kilku tygodni i chyba trudno ten proces przyspieszyć. Oczywiście, jeżeli będziemy używać dużych ilości oleju MCT mogą pojawić się we krwi ciała ketonowe. Będziemy w ketozie, ale nie będziemy zaadaptowani do metabolizmu tłuszczów. A tylko to ostatnie ma znaczenie dla naszego zdrowia.
No właśnie, skąd mam wiedzieć czy jestem w ketozie? Najprościej byłoby sięgnąć po paski do badania poziomu ciał ketonowych w moczu. Ale jeżeli mamy je w moczu, to znaczy że nie wykorzystaliśmy ich - zostają wydalone, bo my nie jesteśmy zaadaptowani do metabolizmu tłuszczów. Więc obecność ciał ketonowych w moczu wcale o niczym ważnym nie świadczy. Może więc pomiar z oddechu? Można spróbować. Moje doświadczenie jest takie, że trzeba wybrać jak najlepszy sprzęt, z tych droższych, bo inne są bardzo nieprecyzyjne. Na pewno najlepszym sposobem pomiaru jest glukometr z opcją mierzenia poziomu ciał ketonowych z krwi. Tyle, że tu też pojawiają się podobne kontrowersje jak w przypadku pasków do moczu. Niektórzy mędrcy twierdzą, że jeżeli mamy dużo ciał ketonowych we krwi, to znaczy, że nie wykorzystujemy ich odpowiednio… No i bądź tu mądry! Mierzyć, czy nie mierzyć? Skąd wiem, czy jestem w ketozie? Jak to wszystko ogarnąć? Może jednak rzucić w diabły i zjeść ciepłego jeszcze pączka z różanym nadzieniem i cytrynowym lukrem?
Pączka zawsze można zjeść. Ale jeżeli ktoś rzeczywiście zamierza na serio wstąpić na drogę niskowęglowodanowego żywienia, namawiałbym do zapomnienia o ketozie. Ja wiem, że to fajnie coś sobie mierzyć, śledzić postępy, czasem taka ekscytacja pozwala wytrwać. I jeżeli komuś to jest strasznie potrzebne, niech mierzy. Ale ważniejsze jest trzymanie się zasad. Co jeść? Czego unikać? Kiedy jeść? Ile jeść? Wtedy efekty przyjdą, niezależnie od pasków, glukometrów i innych akcesoriów.
Oczywiście zapraszam do WJEM po konsultacje (ketoplan@wjem.eu). Ale jeśli szkoda Ci pieniędzy albo ich nie masz, podstawowe zasady są bardzo proste. Jedz mięso, ryby, tłuszcze zwierzęce, sery (jeżeli je tolerujesz), zielone warzywa. Unikaj olejów roślinnych, warzyw skrobiowych, cukru, ryżu, słodyczy, owoców, soków i napojów słodzonych. Jedz tylko kiedy odczuwasz głód i jedz do syta, ale nie więcej. Pij wodę. Dbaj o elektrolity. I tyle. Zapomnij o kaloriach. Zapomnij o ketozie. Zapomnij o oleju MCT i glukometrach. Ciesz się życiem i daj znać jak idzie!
Dobrego dnia :)
Robert
WJEM
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel